Narrator
Słońce wdzierające się przez żaluzje padało wprost na jej pobladłą twarz. Pod oczami widniały cienie świadczące o nieprzespanej nocy. Włosy były mokre od potu, a ciałem wstrząsały drgawki. Oddech dziewczyny był nierównomierny, a każdy wdech przyprawiał ją o kolejną porcję bólu. Nie mogąc dłużej już tego znieść dziewczyna powoli podniosła się do pionu i powolnym krokiem ruszyła w stronę łazienki. Droga zdawała się nie mieć końca. Wydawało by się, że stawała się dłuższa i bardziej kręta z każdym jej krokiem. Gdy tylko znalazła się wewnątrz niej upadła na zimną posadzkę, która skutecznie schładzała jej rozpalone ciało. Wiedziała jednak, że w każdej chwili może zostać nakryta przez swoją matkę, zmusiła więc swe obolałe członki do ruchu . Jej celem była apteczka. Po jej znalezieniu i sięgnięciu po odpowiednie leki wróciła do pokoju, a następnie do łóżka i pogrążyła się w niespokojnym śnie.
~ * ~
Trzask otwieranych drzwi obudził ją z półsnu. Gdy żaluzje zostały odsłonięte nakryła głowę kołdrą, ale i ta jednym stanowczym szarpnięciem znalazła się na drugim końcu pokoju, a błogą ciszę przerwał donośny głos:
- Wstawaj , już prawie południe, a ty nadal w łóżku. Doskonale wiesz, że dzisiaj mam gości - była to Jukai Yoko, która dzięki idealnie dopasowanej sukni i odpowiednim makijażem, wyglądała i czuła się wspaniale w przeciwieństwie do jej latorośli . Lecz uśmiech wnet znikł z jej oblicza gdy zobaczyła twarz córki - Czemu jesteś taka blada? Czy dobrze się czujesz mam odwołać spotkanie?
Chodź dziewczyna pragnęła tego z całego serca, nie mogła tego jej zrobić. Wiedziała jak dla jej matki ważne jest to spotkanie. Już od dawna nie widziała w niej tyle zapału i radości.
- Nie nic mi nie jest. Za długo siedziałam w Internecie – po czym uśmiechnęła się słabo, co zostało przyjęte przez ciche westchnienie Yoko
- Marsz do łazienki wziąć prysznic, a ja w tym czasie przygotuję ci ubrania i przyniosę trochę kosmetyków.
Bez żadnych protestów dziewczyna ruszyła w stronę łazienki. Gdy matka wróciła z naręczem kosmetyków dziewczyna miała już na sobie białą, zwiewną sukienkę bez ramiączek sięgającą do kolan. Podkreślała ona idealnie walory dziewczyny. Na prawym ramieniu znajdowała się pozłacana bransoletka. Nogi jej przyozdabiały kremowe buty na koturnie. Pani Jukai by poprawić cerę i ukryć sińce pod oczami użyła pudru i fluidu. Powieki pomalowała złotym cieniem i wytuszowała rzęsy, na usta nałożyła błyszczyk. Przeczesała palcami włosy i wpięła w nie średniej wielkości kwiat. Następnie obie kobiety ruszyły w stronę salonu, gdy wtem rozległ się dzwonek do drzwi.
Masaru
Nacisnąłem dzwonek a w między czasie zacząłem poprawiać garnitur. Gdy tylko drzwi zostały otworzone nie zrobiłem żadnego kroku tylko wpatrywałem się z rozdziawioną buzią w stającą naprzeciw mnie dziewczynie. Była to Akiko, taka jaką ją jeszcze nie widziałem. Miała na sobie sukienkę pokazujące w doskonałych proporcjach jej drobne ciałko. Zaraz wróć o czym ja myślę!? Aby odtrącić złe myśli skupiłem się na wystroju pomieszczenia przez, które prowadziła nas dziewczyna. Gdy znaleźliśmy się w salonie oboje z Isamu przywitaliśmy się z panią domu, przy czym Yoko nie spuszczała wzroku z mego przyjaciela. Po czym skierowała go na swą córkę i rzekła:
- Akiko dlaczego nie powiedziałaś mi, że pan Isamu nie widzi – na ustach dziewczyny pojawił się nikły uśmiech, gdy ja powstrzymywałem śmiech, a Isamu mamrotał coś o tym, że głupota jest cechą dziedziczną. Kobieta była najwyraźniej trochę zażenowana, gdy wyjaśniłem, że Isamu widzi. Aby to ukryć zaprosiła nas do suto zastawionego stołu. W życiu nie jadłem czegoś tak dobrego nawet ukochana Hanako tak dobrze nie gotowała, ale ona nigdy nie była w tym dobra za to miała złote serce. Ta nagła myśl o mojej nieżyjącej już żonie sprawiła, że wspomnienia zaczęły odżywać…
- Masaru czy ty mnie w ogóle słuchasz?
-Och wybacz Yoko trochę się zamyśliłem. O co pytałaś?
- O waszą pracę.
Oczywiście spodziewałem się, że zacznie o to wypytywać dlatego byłem już przygotowany.
- Ja jestem transplantologiem, a Isamu profesorem bioinżynierii genetycznej.
- To z pewnością bardzo odpowiedzialne stanowiska i wymagającej pełnej dyspozycji. Jak radzi sobie z tym pańska rodzina?
- Moja żona wraz z synem zginęli - Yoko poczerwieniała na twarz, Akiko westchnęła cicho, a Isamu, jak to on, siedział z twarzą pozbawioną emocji chodź wewnątrz wymyślał pewnie zmyślne tortury jakimi chciałby poddać kobietę. Tak oboje znaliśmy ten ból straty naszych najbliższych dlatego, sprawy rodzinne stanowiły u nas temat tabu.
Patrząc na Isamu nie mogę się nadziwić jak bardzo śmierć jego żony wpłynęła na niego. Może i nie był za bardzo wylewny, ani towarzyski, ale był szanowany i lubiany przez ludzi z wioski. Lecz gdy jego ukochana zmarła w trakcie porodu nie potrafił sobie z tym poradzić. Postanowił zatracić się całkowicie w pracy. Brał wiele misji, które wymagały długiego pobytu poza wioską. Stał się zgorzkniały i oziębły. Był surowy dla swoich uczniów. Jego postawa sprawiła, że ludzie w wiosce zaczęli unikać go. A shinobi ograniczać kontakty tylko do misji. To trwało przez rok, przez, który starałem się zmienić jego nastawienie. Zapraszałem na wspólne obiady, zabierałem na imprezy, umawiałem na randki. Chodź z tym ostatnim to był niewypał. Ale udało mi się, chodź do dnia dzisiejszego pozostał surowy trochę ciętym językiem. Myślałem, że po tym już nic gorszego nie może nas spotkać. Ale los bywa okrutny. Stało się to gdy Isamu do naszego świata. Ja nie mogłem wrócić bo nasz projekt przechodził „kryzys”. Nie było nas ponad 2 lata, nasi przyjaciele włącznie z hokage myśleli, że jesteśmy na misji. Po dostarczeniu informacji Isamu dowiedział się, że cały mój klan został wybity przez Itachiego. Zostawił on przy życiu wyłącznie swego brata... Gdy tylko wrócił przekazał mi wszystko. Chodź cierpiałem to jednak miałem jasno określony cel, który chciałem zrealizować dzięki któremu się nie załamałem.
Pogrążony tak w wspomnieniach nie zauważyłem, kiedy na stole pojawił się alkohol, a wraz z nim powróciła wesoła atmosfera. Nie było tylko przy stole Akiko. Nie dało się nie zauważyć, że dziewczyna była dzisiaj wyjątkowo spokojna. I ta jej bladość. Coś było stanowczo nie tak. Nim zdołałem zapytać o Akiko ta pojawiła się w progu drzwi. Na jej policzkach pojawiły się niezdrowe rumieńce, a wzrok był zamglony. Wstałem od stołu i podszedłem do dziewczyny:
- Wszystko w … – w ostatniej chwili uchroniłem ją przed upadkiem. Nie wyglądało to zbyt dobrze. Była rozpalona, a jej serce biło zdecydowanie za szybko. Odwróciłem się w stronę Yoko.
- Proszę dzwonić po pogotowie ja w tym czasie spróbuję zniwelować gorączkę chłodnym okładem – kobieta bez słowa minęła mnie i ruszyła w stronę kawiarenki, która znajdowała się piętro niżej, po telefon. Przeniosłem wzrok na Isamu, który bez słowa ruszył za Yoko. Ja w tym czasie wziąłem dziewczynę na ręce i zbiegłem z nią po schodach do kawiarenki kierując się na zewnątrz. Kątem oka spostrzegłem Isamu, który stał przy nieprzytomnej Yoko.
Śnieg, który padał już od dwóch dni doskonale nadawał się na zimny kompres. Ułożywszy dziewczynę na śniegu zacząłem ją nim przysypywać. Następnie skupiłem się na sercu i począłem leczyć. Gdy leczenie dobiegało już prawie końca zjawił się Isamu.
- Miałeś tylko odwrócić jej uwagę, a nie używać przemocy by straciła przytomność.
- Na jedno wychodzi
Nie dane było mi rozwinąć tej dyskusji, bo w tej chwili Akiko odzyskała przytomność.
Prolog
Rozdział 1
Rodział 2 "(...) to nie jest mój pokój!"
Rodział 3 "ŁMS"
Rodział 4 "gdyby wzrok mógł uśmiercać, już byłabym martwa"
Rozdział 5 "Może pan wymyśli bardziej sensowny plan?"
Rozdział 6 "Uśmiech to moa jaska, a samotność jest moją towarzyszka
podróży"
Rozdział 7 "Zapraszam pana na mały poczęstunek"
Rozdział 8 „Dziecko drogie ty swoim zachowaniem prędko wpędzisz mnie do
grobu”
Rozdział 9 „Zaczął krztusić się kawą, która szła mu
teraz nosem”
Rozdział 10 „Tylko nie myśl, że przez taką gadkę
nie dostaniesz szlabanu"
Rozdział 11 "Nei das kann doch nicht wahr sein!
Das ist nur ein böse traum !!"
Rozdział 12 „najgorsza w życiu jest
bezsilność. Choćbyśmy bardzo chcieli, nic nie możemy zrobić”
Rozdział 13 „Jeśli przejdzie drugą próbę….”
Rozdział 14 " Nadzieja matką głupich, czyli takich jak ja"
BONUS
Rozdział
15 " walka o przeżycie"
Rozdział 16 "Czy tak wygląda śmierć?"
Rozdział 17
Rozdział 18 „Coś takiego czułem tylko raz w życiu.”
Rozdział 19 Próba ziemi: Genjutsu
Rozdział 20 Chat
Rozdział 21 Przylot do Poznania
Rozdział 22 ”(…) ożywiona sygnalizacja”
Rozdział 23 W pizzerii
Rodział 24 Czy tak wygląda przyszłość
Rodział 25 Grafiti
Rodział 26 Bitwa wodna i jej następstwa
Rozdział 27 Kolejne wpadki i lekcja polskiego
Rozdział 28 Wypadek i ponowne spotkanie z prześladowcami
Rozdział 29 Pytania które pozostają bez odpowiedzi